151. rocznica bitwy pod Myszyńcem z cyklu ,,Historia oczami Korsaka”. Część 2

Działania zbrojne oraz surowe represje po upadku powstania styczniowego.
Myszyniec > Edukacja
Odsłonięcie pomnika upamiętniającego 151. rocznicę bitwy Kurpiów z wojskami carskimi podczas powstania styczniowego.Fot. Paulina Laskowska / epowiatostrolecki.pl

Działania zbrojne oraz surowe represje po upadku powstania styczniowego.

Nieudana próba zdobycia Płocka

Pierwsze walki powstania styczniowego wybuchły w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 r. W powiecie ostrołęckim początkowo większych działań zbrojnych nie było, z powodu braku w pełni zorganizowanych oddziałów powstańczych.

Rosjanie skoncentrowali w Ostrołęce 4 kompanie piechoty, 1 sotnie kozaków, 4 działa z obsługą. W pobliskim Pułtusku: 5 kompanii piechoty, 3 sotnie kozaków i 4 działa z obsługą, w Wyszkowie park artyleryjski, a w Łomży 3 kompanie piechoty. Dodatkowo wzdłuż linii kolejowej, przechodzącej przez Ostrołękę, Wyszków i Łomżę, ze wzglądu na akcje przejmowania przez powstańców pociągów i zrywania torów oraz drutów telegraficznych, przebywały szybkie oddziały kawaleryjskie, w każdej chwili mogące udzielić pomocy stacjonującym w miastach, carskim żołnierzom. Siły te, według Władysława Karbowskiego liczyły ok. 6 tyś ludzi.

Naprzeciw tej potęgi na terenie północnego Mazowsza stanęło 2300 partyzantów dowodzonych przez podpułkownika Zygmunta Padlewskiego. Po nieudanej próbie zdobycia Płocka, podpułkownik zgodnie z instrukcją swoich dowódców nie wdaje się w walkę zbrojną. Swoim oficerom wydaje rozkazy wzmocnienia w oddziałach dyscypliny po to, żeby ochotników przybyłych do oddziałów zmienić w karnych żołnierzy, którzy w momencie starcia z wrogiem nie będą dla niego łatwym przeciwnikiem.

Baza operacyjna na terenie Puszczy Zielonej

Bliskość twierdzy Modlin, linii kolejowej i bitych dróg dawała Rosjanom możliwość szybkiego przerzutu dużych oddziałów wojskowych, które z łatwością rozbiłyby niewyszkolone oddziały polskie, przerzucone wcześniej z Puszczy Kampinoskiej na tereny Puszczy Białej w okolice Goworowa, Szczawina, Długosiodła i Przetyczy.

Padlewski swoją kwaterę umieścił we wsi Jaszczułty. Był to, według Sylwestra Szklarskiego wybór znakomity, ponieważ miejscowość ta od wschodu, południa i zachodu otoczona była lasami, a jednocześnie niedaleko było do traktu z Modlina przez Serock, Wyszków do Ostrowi i dalej ku Cesarstwu Rosyjskiemu. Władze powstańcze, poleciły więc podpułkownikowi stworzenie głównej bazy operacyjnej na terenie Puszczy Zielonej. Wynikało to z prostych powodów. W wzniesionej na piaszczystych pagórkach Puszczy Zielonej, łatwo było z zasadzki atakować maszerujące kolumnami regularne wojska. Piaszczyste drogi przez Puszczę były wąskie oraz bardzo wyboiste. W okresie jesiennych opadów, czy wiosennych roztopów nie nadawały się dla przeprawy ciężkiego sprzętu artyleryjskiego. Dodatkowe trudy dla działań wojska stwarzały bagniste brzegi rzek, a w mroźne zimy teren ten był do przebycia tylko dla sań. Gęstwiny leśne uniemożliwiały dokładne rozpoznanie sił przeciwnika, natomiast rozpoznanie z powietrza podczas lotu balonem gromadzących się na polanach leśnych powstańców nie było dla Rosjan możliwe, ponieważ armia rosyjska nie posiadała w przeciwieństwie do wojska innych państw europejskich jednostek balonowych. Przepływająca przez Puszczę rzeka Narew zamarzała w zimie do tego stopnia, że można było bez problemów przejść na drugą stronę. Było to dla powstańców dodatkowym atutem, ponieważ mogli bezpiecznie przemieszczać się, omijając silnie strzeżone i ufortyfikowane przez Rosjan mosty.

Plan Padlewskiego

Zygmunt Padlewski postanowił rozbić rosyjskie oddziały straży granicznej, pilnujące w północnych krańcach Puszczy granicy z Prusami i stworzyć własne tego typu formacje. Polska straż graniczna miałaby za zadanie przejmować przeżuty broni palnej z Prus Wschodnich i zorganizować przejścia dla ochotników z ziem zaboru pruskiego. Tereny Puszczy miały być bazą wypoczynkową dla zmęczonych walką powstańców, a polskie posterunki na granicy z Prusami, doskonałym połączeniem Królestwa z objętą walkami powstańczymi Litwą.

Na przełomie stycznia i lutego 1863 r. podpułkownik wysłał na północne krańce powiatu ostrołęckiego 150 – osobowy oddział Roberta Skowrońskiego, który w nocy z 2 na 3 lutego zaatakował komorę celną w Dąbrowie między Myszyńcem a Rozogami. Powstańcy wypierając rosyjską załogę za granicę, zdobyli 3 konie, 2 pałasze i co najważniejsze 18 wojskowych karabinów, do których można było przytwierdzić bagnet, a także dwa pistolety niezbędne do walki ogniowej w bliskiej odległości. Rosjanie stracili: 18 zabitych, 5 rannych i 4 jeńców, natomiast Polacy 1 zabitego, i 4 rannych. Udane akcje graniczne poprawiły zaopatrzenie oddziałów w broń palną i inne środki potrzebne do skutecznego prowadzenia wojny, a także skłoniły władze powstańcze do powierzenia Padlewskiemu utworzenia Frontu Północnego i dowództwo nad nim.

Gościnne przyjęcie oddziałów przez mieszkańców Puszczy Zielonej

W początkach marca wojska rosyjskie dowodzone przez gen. Tolla ruszyły z Warszawy, Ciechanowa, Ostrołęki oraz Łomży w celu rozbicia tworzących się nad Narwią oddziałów powstańczych. Padlewski, stosując szereg podstępów zacierających ślady marszu przekraczył 4 marca Narew w rejonie Ostrołęki i wszedł do Puszczy Zielonej. Jej mieszkańcy bardzo gościnie przywitali jego oddział. Powstańcy po długiej poniewierce otrzymali ciepły posiłek, a konie paszę. Za tę wielką przysługę, jak zrelacjonował to dowódca oddziału kawalerii Bronisław Deskurt, Kurpie odmówili przyjmowania jakiejkolwiek zapłaty. Dodatkowo wyciągnąwszy z ukrycia broń, sami przyłączyli się do oddziałów Padlewskiego. Nocą z 7 na 8 marca, podpułkownik wkroczył do Myszyńca i ulokował swój sztab oraz założył bazę wypadową. Wysłał też oddział w celu zlikwidowania komory celnej w Rozogach i przejęcia transportu broni z Prus. Niestety transport został wcześniej przejęty przez Rosjan, a wysłani przez Padlewskiego żołnierze, musieli się zadowolić zdobytymi po likwidacji posterunku celnego pieniędzmi oraz niewielką ilością broni palnej zabranej rosyjskiej załodze.

Nieuniknione starcie

Dnia 9 marca zwiadowcy donieśli Padlewskiemu, że do Myszyńca zbliżają się przybyłe z Pułtuska oddziały rosyjskie dowodzone przez pułkownika Wałujewa. Podpułkownik wiedział, że bitwa jest nieunikniona. Nie chciał jednak narażać na zniszczenie drewnianej zabudowy miasteczka i urządził na Wałujewa zasadzkę w odległości ok. 1 km. od Myszyńca, niedaleko bagien nad rzeczką Trybówką. Rzeczki broniło 400 żołnierzy z II Batalionu Strzelców dowodzonych przez Władysława Wilkoszewskiego, a w obwodach w lesie stał 1 batalion kosynierów pod komendą Karola Frycze. Do swojej dyspozycji Padlewski miał jeszcze 150 kawalerzystów i 170 drągalierów. Na początku bitwy żołnierze rosyjscy dzięki celności kurpiowskich strzelców nie byli w stanie przekroczyć Trybówki, dopiero po wycofaniu się na bezpieczną odległość poza zasięg myśliwskich fuzji otworzyli ogień z dział i karabinów. Oddziały powstańcze zostały przerzedzone, ale nieprzerwanie trwały na swoich pozycjach. Wałujew po otrzymaniu posiłków z Łomży, postanowił wygrać bitwę za pomocą zmasowanego szturmu. W wyniku ataku rosyjskiej piechoty wspartej ogniem artylerii powstańcy zmuszeni zostali do opuszczenia swoich pozycji. W zaistniałej sytuacji Padlewski i jego oficerowie z bronią w ręku prowadzili do kontrnatarcia kosynierów. Manewr ten wykonany z wielką zawziętością przyniósł oczekiwane przez Polaków skutki. Rosjanie, pomimo przewagi ogniowej nie wytrzymali impetu uderzenia i uciekli z pola walki. W wyniku tego sześciogodzinnego starcia powstańcy stracili 10 ludzi zabitych, wśród, których znajdował się wspomniany wcześniej Wilkoszewski oraz 20 rannych. Rosjanie natomiast stracili, aż 100 zabitych, w tym wielu oficerów.

Mianowanie generałem Zygmunta Padlewskiego

Władze powstańcze w nagrodę za wygraną bitwę mianowały Padlewskiego pułkownikiem a potem generałem.

To chwalebne dla historii polskiego oręża zwycięstwo, urastające do miana legendy zostało upamiętnione wiele lat później przez poetkę Marię Konopnicką wierszem:

A w Zielonej, w Myszynieckiej

Hukają puszczyki

To Padlewski Zygmunt dzielny

Zwołuje Kurpiki.

Zwołał dzielne swe Kurpik,

Wezwał w imię Boga,

Pod Myszyńcem bitwę stoczył i pokonał wroga.

Padlewski zdobył uznanie nie tylko wśród swoich rodaków, ale także i przeciwników. Jeden z carskich generałów Toll stwierdził:,,…że on jeden z powstańców godny zwać się generałem…”.

Rozstrzelanie generała Padlewskiego

Po bitwie, Padlewski wycofał się do pobliskiego powiatu przasnyskiego i rozłożył obóz pod Drążewem. Wczesnym rankiem, 12 marca został zaskoczony przez rosyjski oddział ppłk. Goriełowa. Powstańcy nie dali rady odeprzeć ataku nieprzyjaciela, i aby ratować oddział przed całkowitym rozbiciem wycofali się za rzekę Orzyc.

W kwietniu 1863 r. generał Padlewski został schwytany i osadzony w więzieniu w Płocku. Tam 15 maja został rozstrzelany. Był to poważny cios dla powstańców. Kurpie jednak nie upadli na duchu i dalej kontynuowali walkę, a legendarna partia porucznika Szaniawskiego działała na terenie Puszczy Zielonej jeszcze po upadku powstania styczniowego do 1866 r.

Podsumowanie

W drugiej połowie 1864 walki na terenie Kurpiowszczyzny zaczęły zamierać. Zdziesiątkowane, wyniszczone i zagłodzone oddziały powstańcze, mogące przeciwstawić spiżowi armat jedynie swój patriotyzm i bohaterstwo, musiały ulec. Na mieszkańców powiatu ostrołęckiego spadły surowe represje. Nie skończyło się na zsyłkach na Sybir i konfiskatą majątków. W 1869 r. bohaterskiemu Myszyńcowi odebrano prawa miejskie.

Grzegorz Korsak

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane oznaczone są symbolem *

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu