Chcą przywrócenia zasadniczej służby wojskowej. Pomysł poparło już ponad 20 tys. osób

Niedawno na Facebook’u powstała strona, która skupia osoby popierające przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. W ciągu czterech miesięcy stronę polubiło ponad 20 tysięcy osób. „Nie walczymy o powrót stuprocentowej „zetki”, a jedynie o zmianę przepisów, która ułatwi ochotnikom obronę naszego kraju” – podkreśla w rozmowie z naszym portalem Mateusz Prokopiuk, twórca strony.
Polska > Opinie
fot. mon.gov.pl

Niedawno na Facebook’u powstała strona, która skupia osoby popierające przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. W ciągu czterech miesięcy stronę polubiło ponad 20 tysięcy osób. „Nie walczymy o powrót stuprocentowej „zetki”, a jedynie o zmianę przepisów, która ułatwi ochotnikom obronę naszego kraju” – podkreśla w rozmowie z naszym portalem Mateusz Prokopiuk, twórca strony.

Skąd pomysł na taką akcję?
– Działamy już cztery miesiące i muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiej reakcji społeczeństwa. Pomysł przyszedł przypadkowo – nie powiem, że obraziłem się na WKU i zrobiłem sobie stronkę. Sprawa zaczęła nabierać powagi z każdym dniem. Wystarczy się przejść przez jakiekolwiek miasto i popatrzeć na współczesnych chłopców – bo nie nazwę mężczyzną osoby, która nawet wyglądem nic nie prezentuje. Wspominając o tym, nie mam nic konkretnego na celu, ale pragnę podkreślić, że poprzez wygląd można sporo o danym człowieku się dowiedzieć. Proszę wejść na naszą stronę i zobaczyć, jak kobiety opisują współczesnych chłopców.

Jest pan dosyć młodym człowiekiem, który nie doświadczył zasadniczej służby wojskowej. Skąd przekonanie, że przywrócenie dawnego systemu byłoby dobrym rozwiązaniem?
– Mam 19 lat i niestety nie doświadczyłem zasadniczej służby wojskowej, czego bardzo żałuję. Co do zmiany faktycznego stanu odnośnie służby w wojsku, to moim zdaniem i wielu tysięcy ludzi, jest ona bardzo potrzebna. Nie chcemy całkowitego przywrócenia zasadniczej służby, ale po prostu walczymy o to, by ułatwić osobom wstąpienie do służby zawodowej. Obecnie taka procedura jest bardzo długa, bo trwa minimum dwa lata.

Ponad 20 tysięcy lajków w cztery miesiące to stosunkowo duża ilość. Dlaczego według pana inicjatywa spotyka się z tak dużym zainteresowaniem? Czy naprawdę tak wiele osób jest za przywróceniem służby wojskowej?
– Można także powiedzieć, że to tylko 20 tysięcy lajków. Mam kontakt z osobami, które pracują w wojsku, policji, żandarmerii wojskowej, a także w Ministerstwie Obrony Narodowej i szczerze powiem, że niektórzy boją się polubić tę stronę, bo obawiają się, że MON może przez to w jakiś sposób im zaszkodzić. Osobiście lubię rozmawiać ze starszymi ludźmi i wiem, że właśnie u takich osób mamy największe poparcie. Bardzo nas to cieszy i ogromnie motywuje do dalszego działania. Wiele osób jest za przywróceniem, lecz spora część po prostu nie wie o naszej stronie.

Dwadzieścia tysięcy osób „za”, to około 1/5 ogólnej liczby zawodowych żołnierzy, którzy pełnią aktualnie służbę w WP. Czy możliwe, że większość lajków pochodzi od zawodowych żołnierzy, którzy po prostu w ten sposób wyrażają swoje zamiłowanie do wojska?
– Wstępnie oceniamy, że 2/5 to żołnierze zawodowi, a reszta to pasjonaci i osoby cywilne. Dużo osób po prostu nie chce się ujawniać z pomysłami. Pragnę jednak zaznaczyć, że każda opinia w kwestii, którą zajmuje się nasza strona, zostanie wzięta pod uwagę.

Przyjmijmy, że jakimś sposobem uda się przywrócić zasadniczą służbę wojskową? Tylko czy to coś zmieni? Nie oszukujmy się – w latach 90. wielu młodych mężczyzn za wszelką cenę chciało uniknąć zasadniczej służby…
– Owszem, na pewno doszłoby do poprawy stanu. Lata 90. to złe czasy dla Ministerstwa Obrony Narodowej. Jak wspomniałem wcześniej, nie walczymy o powrót stuprocentowej „zetki”, a jedynie o zmianę przepisów, która ułatwi ochotnikom obronę naszego kraju. W przeszłości wielu ludzi uciekało od zasadniczej służby wojskowej, bo bało się wstąpić w szeregi armii nawet na krótki czas służby. Sądzę, że niejednokrotnie powodem tego była trudna sytuacja rodzinna i finansowa 80 proc. żołnierzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane oznaczone są symbolem *

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu