Kozłowski: Muzułmanie kolonizują Europę

Wizja multikulturowej Europy, jako kontynentu opiekuńczego, tolerancyjnego i otwartego na wszystkich do niej przybyłych, okazała się nomen omen tasakiem, który zaczyna niebezpiecznie zbliżać się do szyi Starego Kontynentu. Masowa migracja ludności muzułmańskiej to już nie tylko zjawisko mieszania się kultur i obyczajów.
Polska > Opinie
fot. sxc.hu

Wizja multikulturowej Europy, jako kontynentu opiekuńczego, tolerancyjnego i otwartego na wszystkich do niej przybyłych, okazała się nomen omen tasakiem, który zaczyna niebezpiecznie zbliżać się do szyi Starego Kontynentu. Masowa migracja ludności muzułmańskiej to już nie tylko zjawisko mieszania się kultur i obyczajów.

Aktualnie to przede wszystkim problem rdzennych mieszkańców Europy, którzy powoli zaczynają dostrzegać fakt, że sytuacja staje się coraz groźniejsza. Trzeba powiedzieć wprost – muzułmanie kolonizują Europę. Wyznawcy Allaha, narzucając swoja kulturę i przenosząc w codzienne życie Europejczyków swoje obyczaje, odsuwają ich na drugi plan.

Najlepszym przykładem na to, jak bardzo społeczność muzułmańska pewnie czuje się w europejskich progach, jest sytuacja sprzed kilkunastu tygodni z Wielkiej Brytanii. Tamtejsza organizacja „Muzułmanie Przeciw Krucjatom”, żąda od krajowych władz wyznaczenia miast Bradford, Dewsbury w hrabstwie West Yorkshire oraz części Londynu, wyłącznie na własność muzułmanów. Dodatkowo w wyżej wymienionych strefach miałyby zostać wprowadzone zasady szariatu z jednoczesnym wyłączeniem obowiązywania prawa brytyjskiego.

Choć dla niektórych wyznawców islamu prawo brytyjskie nie stanowi żadnej przeszkody w walce z niewiernymi. Na jednej z londyńskich ulic islamiści zaatakowali angielskiego żołnierza, ucinając mu głowę tasakiem. W biały dzień. Bez skrupułów. Właściwie przed kamerami i aparatami dziennikarzy.

W nie lepszej sytuacji są Francuzi. To właśnie w tym kraju – lansującym niegdyś idee Europy otwartej – dochodzi do aktów, w których główną rolę odgrywają muzułmanie. Tutaj agresja wobec niewiernych jest właściwie na porządku dziennym. Najlepszym tego przykładem jest atak islamskich bojówkarzy na francuskich katolików wychodzących ze świątyni po zakończeniu nabożeństwa. W ruch poszły kamienie i cegły.

Te bulwersujące przykłady są, niestety, tylko jednymi z wielu. Biorąc je pod uwagę, już raczej nikomu nie przyjdzie do głowy zaprzeczać, że Europa ma problem z muzułmanami. Co rozsądniejsi bili na alarm lata temu, jednak dopiero teraz ich głos zaczyna się przebijać do szerszej świadomości. Pozostaje mieć nadzieję, że na przebudzenie nie jest za późno i nie doczekamy czasów, w których nad dachami europejskich miast – także polskich – więcej będzie półksiężyców niż krzyży, a dźwięk dzwonów zagłuszony zostanie przez głos muezzina…

 

Artur Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane oznaczone są symbolem *

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu