Robert Bartkowski: Narew chętnie pogra w III lidze

Po ostatnich meczach Narew Ostrołęka narobiła kibicom apetytów na awans. „Nadal o to walczymy i jeżeli tylko się uda, to bardzo chętnie pogramy w III lidze” – mówi prezes klubu Robert Bartkowski. Co ważne podkreśla też, że Narew poradzi sobie z awansem finansowo.
Ostrołęka > Sport > Piłka nożna
fot. narewplus.pl

Po ostatnich meczach Narew Ostrołęka narobiła kibicom apetytów na awans. „Nadal o to walczymy i jeżeli tylko się uda, to bardzo chętnie pogramy w III lidze” – mówi prezes klubu Robert Bartkowski. Co ważne podkreśla też, że Narew poradzi sobie z awansem finansowo.

Czy jest pan zadowolony z obecnych wyników Narwi?
– Oczywiście. W trakcie rundy jesiennej zawodnicy jeszcze trochę w głowach mieli mecze z III ligi i nie grali w pełni możliwości. Była to jednak przyzwoita gra. Po przegranych meczach odbywaliśmy bardzo poważne rozmowy. Ustalaliśmy, co było nie tak, analizowaliśmy i to pomogło. W efekcie w rundzie wiosennej Narew przegrała tylko jedno spotkanie.

Ostrołęccy kibice, których na meczach jest coraz więcej i którzy rewelacyjnie dopingują swoją drużynę, mogą liczyć na jej awans do III ligi?
– Plan dla trenera przed rozpoczęciem sezonu to było osiągnięcie miejsca z przedziału 1-5. Ten plan ma być zrealizowany. Oczywiście Narew Ostrołęka nadal stara się o awans, choć strata po rundzie jesiennej – czyli jedenaście punktów – jest dość duża. Ciężko będzie ją odrobić, jednak nadal o to walczymy i jeżeli tylko się uda, to bardzo chętnie pogramy w III lidze.

Tylko czy na grę w III lidze pozwoli sytuacja finansowa klubu?
– Jeżeli chodzi o ilość długów, to sytuacja finansowa klubu jest o niebo lepsza. Potrzebujemy jeszcze tego roku i pomocy samorządu, sponsorów oraz przychylnych ludzi. Ta ostatnio zaczyna się pojawiać, co niedługo będzie widać także na meczach. Niebawem pojawią się również duże firmy, które będą z nami współpracowały. Spłaciliśmy już dużą część zadłużenia, bo ponad 75 procent. Jeżeli awansujemy do III ligi, to na pewno finansowo damy sobie radę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane oznaczone są symbolem *

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu